Dziś, jak przeważnie w sobotę spędziliśmy w domu dziecka.
I taka refleksja mi towarzyszy, że zwykle nie doceniamy tego co mamy, wyciągając ręce po więcej. A oni uczą się na podłodze z takim zapałem, jakiego nigdy w sobie nie miałem.
I chociaż ciężko mi przypisać jakąkolwiek wrażliwość społeczną, a tym bardziej przychylność dzieciom, to jednak z niecierpliwością wyglądam kolejnej wizyty.
Jasiek toleruje dzieci... Świat zmierza ku przepaści xd
OdpowiedzUsuńjak to zostało łagodnie nazwane - przygotowywuje się do roli ojca :P
OdpowiedzUsuńjestem z Ciebie dumna!!!
OdpowiedzUsuń